
|
O historii należącej do filozofii
Ewa Kwater: Wielu studentów twierdzi, że historia filozofii jest niepotrzebna, bo jest odtwórcza, bo nie uczy myślenia, tylko faktów. Czy faktycznie jest ona zbędna? Po co w ogóle jest potrzebna historia filozofii?
Tadeusz Gadacz: Powiedziałbym krótko i trochę tautologicznie: dlatego istnieje historia filozofii, ponieważ istnieje filozofia. Filozofia jest jedyną dziedziną myślenia, której historia stanowi niezbywalną część. A zatem np. można wyobrazić sobie spokojnie lekarza, który jest bardzo dobrym chirurgiem, ale nie musi mieć wcale znajomości historii medycyny. Zupełnie inaczej jest w filozofii, ponieważ historia należy do filozofii w sposób niezbywalny. Mniej więcej od końca XIX wieku zaczęto pod wpływem silnej dominacji nauk pozytywnych odróżniać je od nauk humanistycznych. To się zaczęło mniej więcej od Wilhelma Diltheya. Hans Georg Gadamer chyba najcelniej pokazał, że różnica między tymi naukami polega na tym, że nauki pozytywne są przedmiotowe, a nauki humanistyczne są podmiotowe. Historia, w związku z tym, jest po prostu spotkaniem z żywymi, filozofującymi myślicielami, którzy podobnie jak my mieli identyczne problemy, identyczne pytania. Te pytania w historii filozofii wracają i dlatego historia odgrywa w naukach humanistycznych taką rolę jak np. laboratoria w naukach ścisłych. A zatem jest miejscem uczestnictwa w pewnym dialogu dotyczącym wspólnych ludzkich doświadczeń. Można oczywiście się zastanawiać nad tym, czy wiedza historyczna nie stanowi pewnego rodzaju obciążenia czy też przeszkody we własnym myśleniu, bo na pewno historia filozofii nie jest filozofią w sensie twórczego myślenia. Nietzsche w słynnych „Narodzinach tragedii” rozróżnił trzy typy historii - monumentalną, antykwaryczną i krytyczną, i opowiedział się za tą trzecią. Chciał tym samym pokazać, że pisanie historii jako historii monumentów, czyli wielkich myślicieli i ich wielkich dzieł wyznacza pewne wzorce myślenia, ale może stanowić obciążenie dla myśliciela - historia stanowi bowiem balast uniemożliwiający własną twórczość. Tym bardziej np. historia antykwaryczna, która polega właściwie na otaczaniu się pewnymi ideami – tak jak przedmiotami się otaczamy w domu – i nie wychodzimy poza nie, jesteśmy do nich przywiązani, tak niektórzy są przywiązani do pewnych książek, drobnostek lub pojęć. Z pewnością historia krytyczna jest tu ideałem, ale myślenie nigdy się nie zaczyna w pustce i o tym musimy pamiętać zadając jakiekolwiek pytanie filozoficzne - choćby te cztery podstawowe, jakie postawił Kant: co mogę wiedzieć, czego się mogę spodziewać, co powinienem czynić i kim jest człowiek? Bardzo bliska jest mi idea Ernsta Cassirera, który porównuje myślenie o działaniu w przyszłości do skoku. Dokonując zaś tego skoku musimy się cofnąć, aby uzyskać siłę rozbiegu. I właśnie tą siłą rozbiegu jest historia.
EK: Czym zatem będzie się różnić praca historyka filozofii od pracy filozofa?
TG: Intuicyjnie czujemy, kim jest filozof. Ale jak określić, kto był filozofem, a kto nie? Wszystko zależy od tego, jakie kryteria przyjmiemy. Na pewno filozofem był Platon, Arystoteles, św. Augustyn, św. Tomasz, Kartezjusz, Kant, Hegel. Można się zastanawiać, kto był filozofem w XX wieku. Mam wrażenie, że ostatnimi byli Hans Georg Gadamer i Paul Ricoeur. Jest wielu myślicieli, którzy uprawiają albo historię filozofii albo też pewnego rodzaju interpretacje poglądów filozoficznych, i takich komentujących książek jest najwięcej. Mówiąc w tym sensie o filozofach, myślimy o ludziach, którzy albo otwierali nowe paradygmaty myślenia, albo potrafili znaleźć jakieś nowe, bardzo interesujące odpowiedzi na pewne problemy. Choć tak właściwie - jak podkreślał Gadamer - wielka filozofia polega na tym, że ci wielcy potrafili postawić właściwe pytanie. Historyk filozofii natomiast jest raczej systematykiem, który nie tylko czyta innych, komentuje, ale potrafi także w jakiś |
|
r o z m o w y |

